post

Ten pierwszy raz

dzień 1, środa, czwartek
30 czerwca -1 lipca 2010

Pierwszy raz gdy stajemy późnym wieczorem na jak zawsze śmierdzącym peronie dworca centralnego w Warszawie razem z naszymi czołgami. Tak ochrzciłam nasze rowery, kiedy tylko załadowaliśmy je nieziemsko ciężkimi sakwami. Boże co ja tam nawkładałam, ileż to waży? I ja mam tym przejechać całe polskie wybrzeże, co to za poroniony pomysł mi przyszedł do głowy. Ale gdy wsiądziemy w pociąg do Świnoujścia nie będzie już odwrotu. Wszystko się zacznie właśnie dziś i odmieni nasze wakacyjne życie na kolejne lata. Kocham nasze Polskie morze. Nasz Bałtyk. Także kierunek na pierwszą wielodniową wyprawę rowerową w życiu nie mógł być inny. A to że się źle spakowałam i zabrałam ze sobą dużo za dużo niepotrzebnych bambetli będzie się za mną ciągnęło jeszcze nie tylko na tym wyjeździe. Doświadczenie się zdobywa powoli.

Continue reading