post

Szerszeń bydlak.

dzień 19, piątek
Perugia, 17 lipca 2015

Nagle obudziłam się z krzykiem, tak przerażona, że w sekundę podniosłam się z ciepłego śpiwora. Śpimy 10 metrów od torów kolejowych, a właśnie z ogromnym hukiem przejechał obok nas pociąg towarowy, wcześniej zaznaczając swoją obecność syreną. Mam uczucie, że leżę bezpośrednio na torach i nadjeżdżający pociąg zaraz po mnie przejedzie. Niesamowite wrażenie, aż się cała spociłam.  Dopiero po paru chwilach uświadamiam sobie, że nic mi nie grozi i powoli zasypiam dalej.

Continue reading

post

Mam dość.

dzień 6, sobota
Dolany, 4 lipca 2015

Nasze poranki zwykle wyglądają podobnie. Paweł zawsze nastawia budzik w telefonie na godzinę 6:00. Przy upalnych dniach lepiej wstać i wyruszyć wcześniej, dopóki słońce jeszcze tak nie grzeje. Natomiast dłuższą przerwę, nawet z drzemką robimy wtedy w okolicy obiadu, by przetrwać tą najgorętszą porę dnia. Czyli budzik dzwoni o 6:00, ale Paweł zawsze mówi: to może jeszcze pół godzinki? Tak… czyli wstajemy 6:30.

Continue reading

post

Na Śląsk!

dzień 4, czwartek
Częstochowa, 2 lipca 2015

Budzimy się rano wypoczęci i pełni sił, czego nie można powiedzieć o naszych gospodarzach. Zdaje się że wieczór ze znajomymi trochę się przedłużył, a my niestety i na szczęście jednocześnie dość wcześnie położyliśmy się spać. Organizm potrzebował wypoczynku. Jednak mimo wczesnej pory Pani Dorota szybko zaczyna szykować nam śniadanie, a Pan Rysiek już tłumaczy nam, którędy najlepiej wyjechać z miasta. Tłumaczy, rysuje, gestykuluje, po czym stwierdza, że właściwie to chętnie się z nami kawałek przejedzie. Continue reading

post

Na Jasną Górę.

dzień 3, środa
Karolinów, 1 lipca 2015

Nocujemy nad samym jeziorem, gdzie jest coś na kształt pola namiotowego. Za naszą dwójkę płacimy 20 zł i rozbijamy namiot 5 metrów od brzegu jeziora. Lenistwo bierze górę i zamiast kąpieli w jeziorze, płacę za ciepły prysznic. Zapominalstwo Pawła daje o sobie znać po raz pierwszy. Zapomniał woreczka z ładowarką do swojego zegarka z GPS. Continue reading

post

Sadownicze pagórki.

dzień 2, wtorek
Jaktorów, 30 czerwca 2015

Pierwszy nocleg spędzamy w domu moich rodziców. Spanie na łóżku jest całkiem przyjemne, ale na razie jeszcze tego nie doceniamy. Wczorajsza średnia prędkość nastraja pozytywnie na dzisiejszy dzień, jednak pierwsze naciski na pedały mocno ostudzają nasz entuzjazm. ZAKWASY. Ból fizyczny jest wręcz nieznośny na pierwszych kilometrach. No ale co poradzić jest plan, trzeba się go trzymać. Continue reading

post

Początek.

„Podróż jest przygodą… Aby ta okazała się przygodą naszych marzeń…

Boże Narodzenie , 2012”

dzień 1, poniedziałek
Pułtusk  ,29 czerwca 2015

Dzień wyjazdu. Dzień pierwszy. Początek podróży. Zawsze tak wyczekiwany ale równocześnie wywołujący we mnie stres i lekkie przerażenie. Continue reading