post

Odsiecz Wiedeńska.

dzień 7, niedziela
Nove Mlyny, 5 lipca 2015

Rano zbieramy się najszybciej jak to możliwe i po podziękowaniu właścicielce za możliwość noclegu, odjeżdżamy. Musimy znaleźć sklep bo nasze zapasy pożywienia trochę się skurczyły. Do granicy z Austrią zostało zaledwie 15 km, ale musimy pokonać jedno ostatnie wzniesienie. Jedziemy pomału pod górkę i mam jakieś dziwne uczucie. Jakby ktoś tak właśnie kubeł wody na mnie wylał. Czyżby ten podjazd był tak stromy?

Continue reading

post

Mam dość.

dzień 6, sobota
Dolany, 4 lipca 2015

Nasze poranki zwykle wyglądają podobnie. Paweł zawsze nastawia budzik w telefonie na godzinę 6:00. Przy upalnych dniach lepiej wstać i wyruszyć wcześniej, dopóki słońce jeszcze tak nie grzeje. Natomiast dłuższą przerwę, nawet z drzemką robimy wtedy w okolicy obiadu, by przetrwać tą najgorętszą porę dnia. Czyli budzik dzwoni o 6:00, ale Paweł zawsze mówi: to może jeszcze pół godzinki? Tak… czyli wstajemy 6:30.

Continue reading

post

W kraju Krecika.

dzień 5, piątek
Racibórz, 3 lipca 2015

Budzą nas dzwony z kościoła. Zaraz zaczyna się poranna msza. Umówiliśmy się z księdzem Mariuszem na śniadanie na 8:00, więc dobrze byłoby do tego czasu się zebrać i spakować. To nie pierwsza nasza wspólna wyprawa, więc poranne czynności robimy jakoś tak automatycznie, nie przeszkadzając sobie wzajemnie. Podział obowiązków wypracowaliśmy naturalnie, bez żadnego ustalania. A może po postu zgrany z nas zespół.

Continue reading