post

Ta cholerna sjesta.

dzień 14, niedziela
Osoppo, 12 lipca 2015

Budzimy się wypoczęci i pełni optymistycznego nastawienia dla nowego dnia. Witają nas gorące promienie słoneczne, wpadające przez wejście do namiotu. Z rana odwiedza nas ksiądz. Pyta jak się spało i czy czegoś nam nie potrzeba. Musi już jechać więc chciał się pożegnać i w tym momencie wyciąga swój portfel i próbuje Pawłowi wręczyć banknot 20 euro. Zaczynamy tłumaczyć że nie, nie możemy przyjąć pieniędzy. Próbuje jeszcze raz, ale po naszych ponownych odmowach i podziękowaniach za pomoc, odpuszcza. Głupio nam.

Continue reading

post

Italia!

dzień 13, sobota
Villach, 11 lipca 2015

Noc jest zimna, więc śpię opatulona w śpiwór. Gorąco mi jest jedynie w dłonie, które muszę trzymać na zewnątrz śpiwora, bo poprzedniego dnia poparzyłam je na słońcu. Wszystko przez to, że jechałam bez rękawiczek rowerowych i zapomniałam się posmarować kremem. No i teraz leżę wysmarowana jakimś specyfikiem na oparzenia i cierpię.

Continue reading

post

Szlak rowerowy wzdłuż Drawy – Drauradweg.

 

drauradweg logo

Logo szlaku

Der Drauradweg – The Drau Cycle Path – La ciclabile della Drava

Jest to szlak rowerowy biegnący wzdłuż rzeki Drawy. Drawa ma ponad 725 km długości i jest prawym dopływem Dunaju. Przepływa przez pięć krajów: Włochy, Austrię, Słowenię, Węgry oraz Chorwację. Znajdują się na niej liczne elektrownie wodne. Niektóre z nich zostały włączone w trasę szlaku.  Szlak rowerowy poprowadzony został wzdłuż pierwszych 366 km górnego odcinka rzeki. Zaczyna się we włoskim mieście Toblach (Dobiacco), gdzie Drawa ma swoje źródło. Przebiega przez wschodni Tyrol, aż do miasta Lienz, gdzie zaczyna się austriacka kraina Karyntia. Szlak prowadzi przez większe miasta takie jak Spittal an der Drau, Villach, Völkermarkt. Odcinek słoweński prowadzi od Dravogradu do Mariboru. Już istnieją plany rozszerzenia szlaku, aż do delty Dunaju.

Continue reading

post

Huragan.

dzień 12, piątek
Eis, 10 lipca 2015

Ale dziś w nocy było zaskakująco zimno! Pierwszy raz od początku wyjazdu cieszyłam się, że mam długi dresik do spania i w miarę ciepły śpiwór. Jesteśmy na wysokości 430 metrów, więc nie jest to na tyle wysoko, żeby miało wpływ na temperaturę. Paweł na dodatek mówi mi rano, że całą noc strasznie wiało, czego na szczęście nie słyszałam, bo musiałam mocno spać.

Continue reading

post

Zielona Słowenia.

dzień 11, czwartek
Maribor, 9 lipca 2015

Dzień dobry burzo!

Chociaż właściwie to już nie jest burza, a duży deszcz. Natomiast w nocy nieźle sobie poszalała i grzmiała. A przecież wcześniej napisałam, że będziemy mieli tylko słońce. No i mieliśmy, tylko dziś wychodziło zza chmur bardzo powoli. Skoro pada to chociaż się spakujmy i zjedzmy śniadanie, to może akurat przejdzie do tego czasu. No i jak na zamówienie tak się dzieje, więc  jazdy w deszczu nie zaliczamy.

Continue reading

post

Stuka nam 1000 km.

dzień 10, środa
Bad Waltersdorf, 8 lipca 2015

Dziś jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, stuknie nam 1000 km na liczniku. Na dodatek będziemy spać w nowym kraju. Na Słowenii. Ale wszystko po kolei. Rano aż żal opuszczać taki przyjemny camping. Siedzimy sobie właśnie przy stoliku i jemy śniadanie, jednocześnie przyglądając się jak nasz sąsiad, rowerzysta z Czech, pakuje swoje sakwy.

Continue reading

post

Alpy czas zacząć.

dzień 9, wtorek
Lanzenkirchen, 7 lipca 2015

Wstaliśmy wcześnie. Zadbał o to wielki dzwon bijący parę metrów nad nami. Pomimo całonocnej wachty czuje się całkiem nieźle i zapowiada się bardzo miły dzień. Dziś w końcu rozpoczną się góry. Już się nie możemy doczekać.

Continue reading

post

Bicie szklanek.

dzień 8, poniedziałek
Wiedeń, 6 lipca 2015

Kryzys. Jeszcze rano nic tego nie zapowiadało, ale mimo wspaniałych warunków niezbyt dobrze przespana noc może wskazywać, że będzie się działo coś złego. Pani Danuta już przygotowała śniadanie i posiłek na drogę, kupiła też dla nas zapas wody. Mamy czyściutkie i pachnące po praniu ubrania i ręczniki. Dopiero rano zjawia się mąż pani Danuty, Ahmet. Miał nocną zmianę w pracy. Wspólnie szacujemy przebieg naszej dalszej drogi. Z tego planowania wynika, że dokładnie za dwa tygodnie powinniśmy dotrzeć do Rzymu.

Continue reading

post

Odsiecz Wiedeńska.

dzień 7, niedziela
Nove Mlyny, 5 lipca 2015

Rano zbieramy się najszybciej jak to możliwe i po podziękowaniu właścicielce za możliwość noclegu, odjeżdżamy. Musimy znaleźć sklep bo nasze zapasy pożywienia trochę się skurczyły. Do granicy z Austrią zostało zaledwie 15 km, ale musimy pokonać jedno ostatnie wzniesienie. Jedziemy pomału pod górkę i mam jakieś dziwne uczucie. Jakby ktoś tak właśnie kubeł wody na mnie wylał. Czyżby ten podjazd był tak stromy?

Continue reading

post

Mam dość.

dzień 6, sobota
Dolany, 4 lipca 2015

Nasze poranki zwykle wyglądają podobnie. Paweł zawsze nastawia budzik w telefonie na godzinę 6:00. Przy upalnych dniach lepiej wstać i wyruszyć wcześniej, dopóki słońce jeszcze tak nie grzeje. Natomiast dłuższą przerwę, nawet z drzemką robimy wtedy w okolicy obiadu, by przetrwać tą najgorętszą porę dnia. Czyli budzik dzwoni o 6:00, ale Paweł zawsze mówi: to może jeszcze pół godzinki? Tak… czyli wstajemy 6:30.

Continue reading